Can I live?

Can I make money motherfucker? (Yeah)
Is that alright wit'chu? (No doubt)
Can I travel? (Word, Skull and Bones)
Can I have a nice motherfuckin car? (Hell yeah)
Thank you (KnowhatI'msayin)

Sunday, August 16, 2020

Big Bang Theory - czyli Teoria Wielkiego Podrywu :)



Witam po długim czasie nieobecności. Czemu tak długo nic się nie działo na blogu? O ile procesy myślowe powodują że mam "milion pomysłów na sekundę" to realizuję jedynie pojedyncze. 
Po pierwsze chcę poruszyć temat zmiany. O ile blog dalej będzie o wszystkim i o niczym to będzie pisany z trochę innej perspektywy. O ile wcześniej inspiracją była dla mnie muzyka, teraz posłużę się "ekranem" - na razie serial(-e), może później filmy. Tytułowy serial sugeruje iż będzie więcej "nauki" (może lepiej jakbym użył określenie wstawki edukacyjne), nerda (hobby) i różnych sytuacji społecznych.
Drugim punktem dzisiejszego wpisu to objaśnienie dlaczego teraz "respawnuję" pisanie. Otóż mój blog zamieszcza reklamy i choć to co one wygenerowały do tej pory to zaledwie "naście" centów, to u ważam to za użyteczną usługę w przyszłości. Otóż z powodu braku jakich aktualizacji nikt nie zaglądał na bloga. Zatem Google zastrzega że wyłączy usługę jeśli nie pojawi się ruch. Można w każdej chwili zgłosić się o ponowne aktywowanie usługi. Tylko że wtedy dochodzi proces weryfikacji -z tego co sprawdzałem nie jest tak łatwo że się tylko zgłaszamy. Ostatnim razem mój blog generował taki ruch, aż Google samo zgłosiło się do mnie o umieszczenie  reklam na nim. Zatem ja nigdy nie przechodziłem wspomnianej weryfikacji.
Trzecim punktem jest tak zwany stan początkowy. Takie streszczenie tego wszystkiego pomiędzy poprzednim wpisem a dzisiejszym. Więcej gram w Magic the Gathering: Arena. Choć gram niemal F2P (free-to-play) to co miesiąc osiągam najwyższą możliwą "rangę" (ale tylko raz udało mi się załapać w pierwszym tysiącu graczy na świecie). Do tego czasem odprężam się grając w World of Tanks/World of Warships. Czytam - głównie podręczniki do RPG-ów. Oglądam TV/streamingi. Tu się rozwinę - Vikings  (polecam, serial który zainspirował moją brodę), Lucyfer, Hanna, Clone Wars i kolejne powtórki tytułowego Big Bang Theory. Choć to było powoli zauważalne wcześniej to wyolbrzymiła się moja introwersja (zatem pewne zachowania aspołeczne). Do tego cały rok 2020 spowodował ze wydarzenia dookoła wywołują różną reakcję u ludzi. O ile nie umieszczam zbyt dużo na moich social mediach i rzadko reaguję na to co umieszczają inni (typowa cecha introwertyka) to sporo rzeczy powodują iż się niemal gotuję wewnątrz lub zastanawiam się dlaczego jeszcze danej osoby nie usunąłem z kręgu znajomych.
Przejdźmy do sedna dzisiejszego wpisu. Zacznijmy od piosenki tytułowego serialu:
Our whole universe was in a hot dense state
Then nearly fourteen billion years ago expansion started. Wait...
The Earth bega to cool
The aototrophs began to drool Neanderthals developed tools
We built a wall (we built pyramids)
Math, science, history, unraveling the mystery
That all started with big bang!
Wyróżniony fragment postaram się uczynić motywem przewodnim mojej twórczości.
Dziś skupię się na nieemitowanym pilocie do serialu. Otóż pierwsze podejście do niego nie wyszło. Serial byłby chyba bardziej "amerykański", bardziej "mroczny"(to złe określenie ale brak mi lepszego). Z scenariusza ostał się tylko Leonard i Sheldon. Niektóre skecze, choć pojawiają się w innych sytuacjach. A Kate zamieniono na Penny (to właśnie ten mrok -Kate jets tą złą dziewczynką a Penny tą słodką:P ). Żeby lepiej wam uzmysłowić o czym mówię link do nieemitowanego pilota:
Teraz weźmy sceny na tapetę i zobaczmy co się zmieniło.
Scena pierwsza. To samo miejsce co w scenie emitowanego serialu - bank spermy. Tylko że tutaj chłopaki są już po zabiegu. Słowa o tym że kobiety o większych biodrach były bardziej pożądane użyto później w innym odcinku przy innej okazji. Rozważania o tym że wysokie IQ nie gwarantuje wysokiego IQ potomstwa użyto w tej samej scenie - tylko że w normalnej wersji służy to wycofania się chłopaków z zamiaru. Mamy tą samą pielęgniarkę i skecz z krzyżówką. To co straciliśmy to blef Sheldona.
Scena druga. Tutaj mamy ulicę zamiast klatki schodowej. Kate siedzi na kraweżniku, zaś Penny pierwszy raz widzimy w jej apartamencie. Ten "mrok" serialu czy postaci Kate odzwierciedlają słowa tej ostatniej w rozmowie telefonicznej z matką - parafrazując gdybym nie przespała się z twoim facetem nigdy byś go nie poznała. Wydaje mi się że właśnie ta postać spowodowała że nie widzieliśmy pierwotnego zamysłu scenarzystów co do serialu. Skecz z "damsel in distress" zostaje użyty w innym kontekście później w serialu. Zaproszenie na obiad przebiega bardzo podobnie (brakuje tylko ciągle powtarzanego hej).
Scena trzecia. Sheldon spot - ten skecz jest stałą częścią serialu - tutaj zaś zostaje użyty w restauracji. Sheldon jest inny - brak mu obrzydzenia do bliskości innych ludzi zatem ma jakąś seksualność. Leonard rozmawiając z Kate wydaje się kopią tego co widzimy w normalnym serialu. 
Scena czwarta. Tablice z naukowymi równaniami - dokładnie to samo w normalnym serialu. Inna sytuaca z prysznicem i skecz z babcią.
Scena piąta ujęcie pierwsze. Poznajemy Gildę - w jakiś sposób pierwowzór Lessli. Nic z tej sceny nie zostaje użyte w normalnej wersji.
Scena piąta ujęcie dugie. Zupełnie zmienione ale później perpetual motion zostaje użyte jako nazwa zespołu i wypięcie się - dużo później w scenie między Penny a Leonardem gdy ten zastanawia się jak ona mu pomoże w przekonaniu komisji.
Scena szósta. Miecz świetlny Leonarda. Tylko tyle zostaje do serialu co widzimy. I określenie że kobieta podejmuje głupie wybory - podobną wymianę zdań widzimy też z Penny.
Scena siódma. Dwa ujęcia. Nic nie zostaje z tych ujęć.
Podsumowując. Raczej ta wersja nie miałaby takiej popularności, ale ponieważ skończono kręcić Big Bang (12 sezonów) z miłą chęcią obejrzałbym coś co łączy naukę, nerdów i komedię (humor sytuacyjno-słowny).


Sunday, January 19, 2020

(156) Technologia (część 3)



Zacznę od ostatniej rzeczy smart z której korzystam. Smart TV. 40+ calowe ekrany dają lepszy komfort oglądania niż inne urządzenia (orientacyjnie komputer to zazwyczaj 20-30, laptopy 15-20, tablety 8-14, telefony 4-8). Do tego w Wielkiej Brytanii sam abonament daje nam dostęp do Freeview co przekłada się na jakieś 100 kanałów. Opcje smart pozwalają po podpięciu dysku zewnętrznego na nagrywanie programów (tak mam nagraną całą serię "Big Bang Theory" i "Young Sheldon"), co przekłada się na oglądanie kiedy się chce i z przewijaniem reklam. Do tego obsługa wszystkich apek - część programów jest udostępniana np przez tydzień po wyświetleniu, część seriali daje możliwość obejrzenia poprzednich sezonów, ale są też i oryginalne materiały. Obsługa streamingów - ja tak oglądam Amazon Prima. Choć robię to rzadko to daje też możliwość oglądania Youtuba (choc nie wszystko wygląda lepiej na 2 razy większym ekranie). I mimo że wolę coś mieć na stałe niż wypożyczać, to jestem w pełni zadowolony z stremingu (i tak planuję subskrybować jeszcze Disney+, na razie jeszcze nie jestem aż tak przekonany do Netflixa).
Teraz pozostały urządzenia których nie posiadam, ale korzystają osoby które znam. Zatem będzie krótko, gdyż wolę rozpisywać się na temat czegoś z czym mam styczność na co dzień.
Zaczniemy od grupy urządzeń podpadające pod smart home. Roboty kuchenne - we wszelkiej postaci. Choć daleka jeszcze droga do w pełni zautomatyzowanej kuchni (choć są prace nad taką) to dzisiejsze powszechne zastosowanie bardzo ułatwia przygotowywanie posiłków czy napojów. Funkcja smart -to np włączenie kawiarki z telefonu, by gdy tylko wejdziemy do domu mieć już małą czarną gotową. Smart pralki - już nie tylko programator z zegarem ale też sterowanie z telefonu czy diagnostyka. Smart oświetlenie czy gniazdka co powoduje że elektryczne urządzenia nabierają funkcji smart (np czajnik, toster). Wszystko to podpada pod kategorię smart home. Do tego dodajmy sterowanie głosowe za pomocą Alexy (AI Amazonu). Sterowane rolety, smart szczoteczki do zębów, smart liczniki, smart bojlery, kamery wejściowe i wiele innych. Właściwie każde urządzenie elektryczne (i chyba ogólnie z funkcją start/stop jak np kran, też dałoby radę uzbroić w sterowanie zdalne) może być smart. Pomijam już to nad czym trwają prace koncepcyjne, jak lustro smart - wbudowane AI i aplikacja za pomocą wirtualnej rzeczywistości pokazuje nam jak wyglądają na nas ubrania - niemal odpada potrzeba przymierzalni.
Kolejną kategorią są auta. Od najprostszych komputerów pokładowych - obsługa muzyki, GPS, łączenia z telefonem (rozmowy, wiadomości, powiadomienia itp.), usługa SOS po pierwsze samokierujące auta. Niestety te ostatnie to tylko z informacji z netu. Jeszcze nikt z moich znajomych nie pochwalił się Teslą :P
Na dziś zakończę - podsumowanie za tydzień.

Sunday, January 12, 2020

(155) Technologia (cześć 2)



Dziś kolejny ciąg dywagacji na temat technologii.
Ponieważ skończyliśmy ostatnio na telefonach, więc będziemy kontynuować za pomocą "krzemu" od najmniejszych do największych. Czyli w kolejności będą tablety.
Na pierwszy ogień iPad. Mój to 3 generacja z 2012 roku. Kupno go to chęć posiadania mobilnego "komputera" potrzebnego przy podróżach po tym jak pozbyłem się laptopa na rzecz stacjonarnego PC. Najważniejszą zaletą był dla mnie ekran Retina. Mimo upływu lat jeszcze się trzyma. Jeszcze 2 lata temu zastępował mi komputer przy wyjazdach. Typowe przeglądanie internetu, media społecznościowe, odtwarzacz mp3, mobilne gry, odtwarzanie video. Ale najważniejszą funkcją jest bycie czytnikiem ebooków. O ile czytanie pdf na PC szybko męczy moje oczy, to czytanie na ekranie Retina nie powoduje zmęczenia oczu i pozwala na czytanie wersji elektronicznych prawie jak papierowych. Osobista dygresja- dalej preferuje papierowe wersje, ale na podróże preferuje ebooki - ważą tyle co czytnik i nie zajmują połowy bagażu. Choc ma wiele apek  i z dodatkową klawiaturą potrafi przejąć część zadań komputera to dalej ma sporo ograniczeń, no cóż jest to dalej urządzenie mobilne.      
Kolejnym, urządzeniem jest jeden z nowszych dodatków w mojej "stajni". Dalej tablet ale z kategorii 2 w 1. Surface Pro 6. Pełni u mnie funkcje laptopa do wyjazdów, właściwie nie korzystam z funkcji tabletu. Dzięki klawiaturze i systemowi Windows 10 jest w pełni sprawnym komputerem. Choć jeszcze nie mam zastosowania dla piórka to podstawową zaleta w porównaniu do laptopa jest lekkość (teraz się zastanówcie jak często porównując dane techniczne sprzętu patrzycie się na wagę). Polecam jako mobilny komputer gdyż nie ma żadnych wad mniejszego mobilnego sprzętu. Produkt wywarł na mnie tak dobre wrażenie, że przestałem śledzić co robi Apple (to było z kolei spowodowane dobrym wrażeniem jakie na mnie za pierwszym razem wywołał iPad) a zacząłem śledzić Microsoft. Jeśli lubicie ciekawostki "wygooglajcie" sobie Surface Neo czy Surface Duo.
W kolejności mamy laptopa. Tradycyjny laptop ostatnio posiadałem w 2011 roku chyba. Z 2007 roku (pierwszy mój komputer w 100%) . Choc u mnie teraz zastąpił go Surface to dalej ma rację bytu dla odpowiedniego odbiorcy. Daje to wszystko co zapewnia stacjonarny komputer ale w bardziej przenośnej formie. Mi był potrzebny wtedy gdy mieszkałem nie "u siebie". Gdy częściej podróżowałem.
Ostatnim sprzętem w moim przeglądzie komputerów to tradycyjny stacjonarny PC. Zalety nad poprzednikami. Można mieć naprawdę wyśrubowaną specyfikację sprzętową (koszt zbliżonej, gdyż nie jednakowej ze względu na pobór energii i związane z tym kompromisy, wersji mobilnej jest dużo wyższy), można mieć duży monitor (wiem do laptopa/surface też można podpiąć zewnętrzny, ale czasami to jednak nie to...), nawet więcej niż jeden (choć sam mam 1 to znam ludzi co w standardowym ustawieniu zawsze korzystają z 2). W tamtym roku zmieniłem komputer, gdyż stary nie dawał rady z zadaniami które od niego wymagałem (czas obróbki filmików z GoPro). zastosowania komputera? Pisanie tego bloga, granie, obsługa wirtualnych stołów gry do RPG, obróbka video, obróbka foto, edycja tekstu przed drukiem (część moich ebooków czasem potrzebuje w wersji papierowej) i właściwie wszystko to co wymieniałem przy poprzednich urządzeniach.

Na dziś zakończę choć mam jeszcze kilka urządzeń do opisania. Do tego będzie rozbudowana puenta moich wywodów.

Sunday, January 5, 2020

(154) Technologia (część pierwsza).


Wstęp napisałem na końcu. Ponieważ temat rzeka to będzie "kilka" wpisów .Zależy jak mocno się rozpiszę i jak czasowo mi to zejdzie. Może pojawi się jeszcze tylko jeden z tego cyklu, może więcej.

Dziś popiszę o technologii. I użyję konkretne przykłady - z mojego życia lub osób które znam.
Na pierwszy ogień idzie urządzenie widoczne na zdjęciu. Robot odkurzający - według mnie bardzo przydatne urządzenie. Największy plus - zaoszczędzony czas który poświęcaliśmy na odkurzanie. Fakt trzeba zwrócić uwagę na pewne szczegóły -jak np wysokość prześwitu pod meblami, wszelkiego rodzaju "nitki" z wykładziny, sznurowadła itp. Pamiętać trzeba o ominięciu pomieszczeń gdzie mogą być "płyny" an podłodze, nie odkurzy schodów. Ale po pierwszym "przejeździe" mamy już  wszystko obcykane. Więc jeśli nie ma "problemów" wystarczy wcisnąć - clean - w apce na telefonie i już. Dla mnie osobiście dalej trochę za głośno działa aby oglądać telewizję, ale ja ten czas np poświęcam na gotowanie. Ale jest jeszcze inny pozytywny aspekt urządzenia. Odkurza dokładniej od nas. Bo podając przykład od osób które mają zwierzaki - wciąga więcej pozostawionej sierści. Polecam zwłaszcza posiadaczom czworonogów.
Kolejnym urządzeniem które wezmę na tapetę to zegarek. Osobiście posiadam na razie 3. Dlaczego na razie? Bo to jedyna sensowna biżuteria którą facet powinien posiadać. 1 to zwykły tradycyjny. Nie ma co się rozpisywać. 2 - Fitbit. Dokładnie w wersji Surge. Czyli już troszkę więcej niż tylko fitness tracker. Czyli mamy całą funkcjonalność trackera - mierzy tętno, sen, kroki itd. , ma wbudowany GPS zatem np gdy zrobimy jakąś trasę to potem nam pokaże to na mapce. korzystałem podczas biegania, jazdy na rowerze itd. Ale największym plusem dla mnie tych trackerów jets mierzenie snu. Ale najważniejszą funkcją dla mnie jest budzik. Funkcja "zrywa z nóg" ze się tak wyrażę. Co może być rewolucyjnego w budziku się zastanawiacie? To wyobraźcie sobie budzik bez dźwięku. To jak nas obudzi? A dotykiem - dokładnie wibracjami. Wg mnie jest to chyba najbardziej naturalny proces wybudzania jakiego doświadczyłem. Zero szoku jak po tradycyjnym budziku, wrażenie jakby ktoś delikatnie nas budził dotykając naszego nadgarstka. Mój zegarek na co dzień - gdy naprawię pasek (oficjalnie nie wymienialne, nieoficjalnie nawet laik z przeszkoleniem z youtuba to zrobi - tylko pamiętajcie o antenie GPS :P ). Do tego podstawowe funkcje smartwatcha jak notyfikacje z telefonu, wyświetlanie wiadomości sms itp. Polecam - bo to tracker, ale najbardziej ze względu na budzik. 3 - smartwatch. A dokładnie Samsung Frontier Gear 3.  Powiela to co wymieniłem pod 2, ale ma więcej apek. Np sterowanie muzyką. Dla mnie jest to "zegarek wyjściowy". Ale to co korzystają inni użytkownicy to np obsługa aparatu z telefonu (np robienie zdjęcia  grupowego nie wymaga dodatkowego fotografa - jest nim twój "nadgarstek"), płatności bezdotykowe, odbieranie rozmów bez wyciągania telefonu z kieszeni itd. Czy polecam? Uważam to za gadżet. Jeśli uważasz ze ma przydatne funkcje to jest wart swojej ceny. Ale uważam że fitness tracker jest bardziej przystępny dla każdego typu użytkownika (również cenowo).
Następnie weźmiemy na tapetę to co właściwie ciężko sobie wyobrazić że nie istniałoby w naszym życiu. A mianowicie telefon komórkowy. Osobiście posiadam 2 - jeden na angielską kartę, drugi na polską. I choć wielu uważa mnie za gościa za pan brat z nowinkami technicznymi to zaskoczę was pewnie tym że do 2015 roku nie posiadałem smartfona. iPhone 5c. Zakupienie sprzętu opartego na iOS było spowodowane zafascynowaniem iPadem (o tabletach później). Wykorzystanie telefonu to obecnie dzwonienie (i nie tylko przez sieć ale też za pomocą internetu, włączając w to video rozmowy) i sms (plus wszelkiego rodzaju komunikatory tekstowe). To aparat fotograficzny. To odtwarzacz muzyki. Pilot do sprzętu domowego. Podstawowe urządzenie do obsługi mediów społecznościowych, bankowości, spr e-maili, dyktafon, notatnik, kalendarz, mapa, sklep (dla mnie np Amazon Shopping), pogodynka, kalkulator, "kierownik podróży" (funkcja przechowująca bilety) i wiele innych w zależności od zainstalowanych apek. Można zrobić prawie wszystko to co na komputerze, ale... Praktyka powoduje że niektóre czynności dalej lepiej wykonać na innym urządzeniu. Choc na szybko przeglądam internet na komórce, wolę to robić na komputerze. Nie korzystam do oglądania filmów - ekran jest za mały. Nie gram, nie pisze e-maili. Właściwie wykorzystuje małą część możliwości tego sprzętu. I choc niedawno zmieniłem jeden z telefonów na Samsunga Galaxy S8 to nie odczułbym dużego dyskomfortu cofając się do ery sprzed smart-telefonów. I pewnie ciekawi was dlaczego zmiana z iOS na Androida? Lepiej działa mój smartwatch. Nie muszę nic rekomendować bo prawie każdy z was ma takie urządzenie, ale jedna uwaga na koniec. Nie ma presji na najnowszy flagowiec - i tak nie wykorzystujemy w pełni możliwości tego miniaturowego komputera. I to nie kwestia braku wiedzy, czy braku umiejętności. Raczej kwestia nawyków i przyzwyczajeń. Osobiście jeszcze ani razu nie korzystałem z żadnego głosowego asystenta aby np zrobić listę zakupów.

Ponieważ późno na tym dziś zakończę. Będzie dalszy ciąg. Komputer, laptop, tablet, tv, smarthome i pewnie wiele więcej...A jeśli coś was bardziej zaciekawiło, chcielibyście bym coś bardziej rozwinął, coś dodał dajcie znać w komentarzach albo w prywatnej wiadomości.

Wednesday, January 1, 2020

(153) 2020


Nowy Rok czas nowych planów, projektów. Ale może zamiast tylko planować zacząć czas realizować swoje dążenia. Dlatego mimo że dość późno to napiszę ten krótki wpis dziś. Jakie plany? Zobaczymy jak będę je realizował. Dlatego dziś tylko drobne podsumowanie. Ostatnimi czasy mocno się wycofałem z życia na mediach społecznościowych - mam nadzieję że mocno nikt się nie obraził z braku życzeń urodzinowych czy świątecznych. Sporo z moich zainteresowań odstawiłem troszkę na bok - trzymam kciuki ze sterta książek do przeczytania się nie przewróci. Bo żeby pójść naprzód często trzeba wziąć rozbieg, a czasem nawet zrobić te 3 kroki wstecz dla lepszego rozpędu. Wystarczy mi już tego czasu "odcinam się" - wystarczająco się ukształtowałem aby nie realizować pomysłów innych na moje życie a moje własne. Do kolejnego wpisu wkrótce.    


Sunday, September 29, 2019

(152) Szkolenia



Dziś o troszkę innej rzeczy która zajęła mi czas. Mianowicie szkolenia.
W tamtym roku głównym szkoleniem był kurs języka angielskiego. Smutne tylko tyle że tyczący się tylko mówienia. Ale kolejny próg to już kurs językowy na studiach. W czytaniu i pisaniu mam certyfikat tylko poziom niżej. Niby nic wielkiego, gdyby nie to że z języka mi nigdy nie szło. Na studiach nawet nie za bardzo chciano mnie przepuścić na kolejny semestr z tego powodu. A teraz jestem nieformalnym tłumaczem u mnie w fabryce.
Kolejne szkolenia to webinary z psychologii - krótkie, ledwie zarysowujące tematykę (bo darmowe). Ale wystarczające aby zainteresować. Aby się zastanowić co robimy, dlaczego robimy i jakie mamy tego efekty. Motywujące do drobnych zmian które usprawniają nasze życie.
Ale najbardziej dumny jestem z ukończenia kursu który odbyłem kilka dni temu. Mianowicie kurs Pierwszej Pomocy. Dlaczego? Otóż jako dziecko mdlałem na widok krwi. Wystarczyło abym ukuł się igłą w palec, pojawiła się kropla krwi (dosłownie) a ja już odpływałem. Z wiekiem mi się trochę polepszyło, głównie dzięki pracy którą wykonuję. Widok krwi może to nie codzienność ale trafia się dość często. Cóż rykoszety się zdarzają. Albo drobne incydenty. Najgroźniejszy jakiego byłem świadkiem to koleś przeciął sobie palca piłą stołową/tarczową. Wzdłuż. Gdy zaproponowano mi zrobienie tego kursu (nie starałem się o to a zaproponowano mi to, gdyż stwierdzono że moje cechy charakteru predysponują mnie do takiej funkcji), na początku miałem wątpliwości. Po kilku rozmowach zdecydowałem się iż zrobię ten kurs. Bo tylko stawiając czoła naszym lękom się rozwijamy. Kurs uważam za świetny. Uważam nawet że każdy powinien sobie zrobić jeden w życiu taki kurs (ja zajmując stanowisko będę miał go co 3 lata). Pokazał jaką błędną wiedzę wynosimy z filmów/seriali. Fakt nie robi z nas ratownika medycznego ale daje porządną dawkę praktycznej wiedzy i umiejętności.
Poza tym drobne przeszkolenia w pracy na innych stanowiskach. Mogę powiedzieć że na moim jestem specjalistą, ale poza tym znam podstawy wielu innych stanowisk. Nie będę wdawał się w szczegóły ale najlepiej podsumuje to pewna sytuacja z pracy. Jeden koleś którego szkolimy na moim stanowisku chciał zacząć robić coś innego i pyta się liniowego kto może go nauczyć i wymienia różne stanowiska. Przy każdym o który się pytał zawsze jedną z osób wymienionych byłem ja.
Czas na podsumowanie. Uczymy się przez całe życie. Często nieświadomie, jak np relacji międzyludzkich. O czym świadczą szkolenia o których wspomniałem? Rozwój językowy pozwala mi czerpać z większej ilości zasobów ludzkiej wiedzy. Sporo książek nie zostało przetłumaczonych na język polski. Do tego też ułatwia rozrywkę gdyż pozwala oglądać filmy/seriale w oryginale (często np humor gubi się w tłumaczeniu). Poszerza ilość osób z którymi możemy się komunikować. Psychologia pozwala na lepsze zrozumienie siebie i innych. Pomaga w lepszym zrozumieniu tego jak się zachowujemy. Gdzie szukać przyczyn, jakie są środki działania i jakie efekty możemy osiągnąć.
Pierwsza pomoc zaspokaja naszą potrzebę pomocy innym. Przygotowuje nas na sytuację w której od nas może zależeć życie drugiego człowieka. Zawodowe szkolenia polepszają naszą sytuację jako pracownika. I możemy to robić na dwa sposoby - poprzez specjalizację w jednej dziedzinie jak i bardziej ogólnie, jak ja to nazywam rozwijając się "wszerz" czy "poziomo". Kończąc każda nauka jest rozwojem siebie. Jest próbą bycia coraz lepszym sobą. Czego wam i sobie życzę.

Sunday, September 22, 2019

(151) TV i Seriale

Witam. Ponieważ ilość aktualizacji drastycznie spadła sporo osób nawet myśli że blog umarł. Dla mnie nie tyle umarł co przestał być aktywny. Choć ciągle gdzieś w mojej głowie buszują pomysły co tu by jeszcze napisać, to niestety wiele rzeczy odciąga mnie od realizacji pomysłów. Jedną z przyczyn tych zmian jest wzrost mojej pasywności nad aktywnością. Wzrost konsumpcjonizmu. A dokładnie jedna wielka zmiana w grudniu 2017 roku (ostatni seryjny wpis był w listopadzie 2017) i jedna mniejsza gdzieś w połowie zeszłego roku. Pierwsza to kupno telewizora a druga to Amazon Prime ze streamingiem filmów/seriali. No cóż skoro w moim życiu nie było telewizji od około 2 klasy szkoły średniej do "teraz" to jednak trochę lat jest do nadrobienia. Tak około 17 lat bez telewizji robi wrażenie. Tym zakończymy wstęp bo wystarczająco zobrazował wam sytuację.
To kim jesteśmy jest tak naprawdę odzwierciedleniem tego co robimy i czym się interesujemy. Do oglądania TV, filmów czy seriali podchodzę bardzo wybiórczo. Ponieważ rzadko lubię powtarzać doświadczenia to w dzisiejszym wpisie pominę filmy. 2 godzinny seans to odpowiednik 2-4 epizodów serialu. Do tego każdy sezon serialu ma od 8 do 20-paru epizodów zatem czasowo seriale mają większą możliwość utrwalenia się w naszej świadomości. Do tego część filmów oglądam w kinie więc pozwolę sobie je pominąć w dzisiejszym wpisie. Zatem jakie seriale oderwały mnie od pisania bloga? (kolejność całkowicie losowa zupełnie nie powiązana z jakością czy osobistym rankingiem tych seriali czy kolejnością w jakich je oglądałem)
Line of Duty. 5 sezonów. Serial opowiada o sprawach prowadzonych przez wewnętrzny wydział policji. Daje obraz jak działa policja, jak prowadzone są sprawy, jakie przepisy ograniczają policję. Pokazuje jak zbiera się dowody, jak z poszlak buduje się hipotezy i próbuje je udowodnić. Pokazuje świat przestępczy i jak jest powiązany z policją. Jak przeprowadza się przesłuchania. Serial ma ciekawe zwroty akcji a niektóre wątki są kontynuowane od pierwszego do ostatniego sezonu. Polecam bardzo.
Bodyguard. 1 sezon. Zamachy terrorystyczne a główna akcja to podążanie za policjantem robiącym za ochroniarza pani minister spraw wewnętrznych. Też pokazuje pewne aspekty pracy policji. Z tego serialu wyniosłem trochę mniej wiedzy praktycznej niż z poprzedniego ale chyba bardziej trzyma w napięciu. Dobry, warto obejrzeć.
X-Files. 11 sezonów. Skupię się tylko na ostatnim sezonie, bo ten akurat oglądałem (wcześniejsze mógłbym streamować z Amazona). Sentymentalny dla mnie gdyż pamiętam mój zachwyt nad pierwszymi sezonami. Rekreacyjny gdyż nie wyniosłem z niego żadnej praktycznej wiedzy.  Może poza zarysowaniem teorii spiskowych. Tylko dla tych co zachwycili się pierwszymi sezonami, ze względu na sentyment.
Man in High Castle. 3 sezony. Ciekawa koncepcja "co by było, gdyby..." ukazująca alternatywną historię gdzie Naziści wygrali 2 wojnę światową. Do tego alternatywne światy i ciekawe przejście z jednego do drugiego (nie będę spoilerował bo to dopiero w finale 3 sezonu). Warty obejrzenia jeśl imasz zainteresowania historyczne lub lubisz omawiać sytuacje "co by było, gdyby"
Vikings. 5 sezonów. Mimo pewnych ahistoryczności polecam. Uważam że świetnie oddaje klimat Wikingów, starcie pogaństwa z chrześcijaństwem, politykę władców, system sprawiedliwości, kary, tortury, wierzenia wikińskie i wiele innych. Dużo wyniosłem z tego serialu. Najlepsza scena? Według mnie finał 2 sezonu i starcie Ragnara (główny bohater) z królem Horikiem. Jakoś utożsamiam się z Ragnarem. Chyba z powodu dążenia do wiedzy o świecie, przemyślanych decyzji (choć zupełnie nie zrozumiałych dla otoczenia). Przydałoby się aby ktoś nakręcił coś w takim stylu ale o nas Słowianach. I taki drastyczny zbieg okoliczności - gdy obejrzałem odcinek o zdobyciu Paryża kolejnego dnia okazało się ze w Paryżu płonęła katedra Notre Dam. Polecam nawet bardziej niż bardzo.
Black Sails. 4 sezony. Serial ukazuje życie piratów. Pokazuje jak z oficera marynarki robi się kapitan
piracki. Jak zmieniają się sojusze. Jak jedna osoba dąży tak do celu że wszyscy wokół podążają za nią. Osobiście wyniosłem troszkę mniej z tego serialu niż z Vikings. I jednak nie aż tak utożsamiałbym się z kapitanem Flintem jak z Ragnarem. Polecam, zwłaszcza jak ktoś ma sentyment do czasów piratów.
Jack Ryan. 1 sezon. Analityk zostaje agentem CIA. Terroryzm. Trochę pokazuje że praca wywiadowcza to nie James Bond a praca za biurkiem. Ale tylko trochę,  bo jednak do ekranu przyciąga nas raczej akcja. I polecam reklamy Amazonu zatytułowane "Great shows stay with you". Bo widząc tą z Jacka Ryana zrozumiecie jaki wpływ na mnie miał ten serial (to samo tyczy się serialu Hanna i reklamy pod tym samym hasłem). Polecam świetny szpiegowski.
Hanna. 1 sezon. Choć odbiega od poprzednika to dalej mamy wgląd w agencje wywiadowcze. Na przykład jak przypadkowe zdjęcie może naprowadzić na nasze miejsce pobytu. Ukazuje jak ważna jest wiedza i trening. Polecam świetny około szpiegowski :P .
Taken. 2 sezony. Ukazuje nam życie głównego bohatera filmów Taken zanim założył rodzinę. Wyciągamy z niego jakąś wiedzę na temat szkolenia agentów. Na przykład jak przetrwać przesłuchiwanie. O ile pierwszy sezon jest ciekawy i jak lubiłeś filmy Taken to polecę. Choc drugi sezon jest jakby trochę na siłę.
Carnival Row. 1 sezon. Fantasy. Powiedzmy czasowo okolice początków rewolucji przemysłowej. Mamy Fearii, centaury, satyry, koboldy, wiedźmy, golema, magię... Świat po wojnie, napięcia między rasowe... Interesujące gdyż pokazujący fantastykę w innej epoce niż typowa czyli około średniowieczna. A podążamy za detektywem który próbuje rozwiązać serię ataków/morderstw w mieście. Ze względu na moje hobby RPG uważam to za obowiązkowy serial. I widząc jak Amazon podchodzi do swoich produkcji zapowiada to dobrze na Śródziemie (serial oparty na prozie Tolkiena, znanej wam z filmów Władca Pierścieni i Hobbit). Jeśli lubisz fantasy polecam.
The Boys. 1 sezon. Zupełnie inne spojrzenie na super bohaterów. Bez spoilerów tyle co widać po trailerze - jak super szybki heros "przebiega przez kobietę" - zostawiając po niej tylko dłonie w rękach partnera bo reszta to tylko czerwona mgiełka. Jeśli lubisz mroczny humor polecam. Zwłaszcza jeśli superbohaterowie są dla ciebie przereklamowani.
Young Sheldon. 2 sezony. Dzieje młodego Sheldona, jednego z głównych bohaterów Big Bang Theory (o którym będzie poniżej).Nie aż tak dobre jak Big Bang, chyba że ma się sentyment. Większość osób przerywa oglądanie...choć według mnie obowiązkowo trzeba obejrzeć finałowy odcinek 2 sezonu - pojawiają się wszyscy główni bohaterowie Big Bang. 
Big Bang Theory. 12 sezonów. Jedyny serial który powtarzam i oglądam kolejny raz. Dużo wniósł do mojego życia. Może dlatego że główni bohaterowie są ekstra inteligentni (w finale wspomniany Sheldon dostaje Nobla z dziedziny fizyki). Humor - słowny, sytuacyjny... i nie taki typowo amerykański. Pełno nawiązań do nauki, komiksów, fantastyki, Dungeons and Dragons, filmów itd. I mimo że nie jestem tak inteligentny jak Leonard (wg Wikipedii postać ta ma 173 IQ) to chyba jest to postać filmowa z którą bym się najbardziej utożsamiał. Napisałbym że polecam obejrzeć ale wystarczy wam dostrzec ze to jedyny serial który oglądam ponownie i nigdy nie mam nic przeciwko obejrzeniu kilku powtórek.
Podsumowanie i zakończenie.
Zatem co mówią o mnie jako o odbiorcy te seriale? Podszkalam język obcy - nie mam polskiej telewizji, oglądam w oryginale. Interesuje mnie nauka/inteligencja (Big Bang, Young Sheldon), historia (Vikings, Black Sails, Man in High Castle), policja, wojsko, szpiegostwo (Line of duty, Bodyguard, X-files, Jack Ryan, Hanna, Taken), fantastyka (Carnival Row, The Boys). Relacje międzyludzkie, zachowania społeczne (właściwie w każdym z powyższych). Do tego dodam plusy smart tv i streamingu nad tradycyjna telewizją. Możliwość nagrywania programów na podpiętym dysku, by obejrzeć kiedy się chce i z przewinięciem reklam. Streaming seriali czy filmów (i nie tylko Amazon ale też z app-ek dostawców tradycyjnej tv jak BBC) które są już niedostępne (tzw catch-up gdy tv puszcza najnowszy sezon a z appki możesz streamować wszystkie poprzednie). Więc też was nie zdziwi że jestem zdecydowany na zakup kolejnego źródła streamingu w listopadzie - Disney+ . I tym bym zakończył - niech nawet rozrywka zapewnia wam jakąś dawkę wiedzy i refleksji nad życiem.